Zaznacz stronę

Jedną z najbardziej oczekiwanych, corocznych imprez jest bez wątpienia Sylwester. Cóż ma w sobie ów okres, że tak pragniemy jego nadejścia? Aby odpowiedzieć na to zapytanie musimy niestety cofnąć się w czasie, do czasów guseł, proroctw i, zwłaszcza, wiary w te cuda. Chodzi mianowicie o to, że ongiś różnego rodzaje religie wieściły niejednokrotnie koniec ludzkości.

Tak się akurat złożyło, że ten koniec miał permanentnie zdarzyć się w ostatnią noc w roku. Ludzie oczekiwali jakiejś wielkiej katastrofy i gdy nic się nie działo weselili się niebywale. Nie pomagało też to, że nigdy ta przepowiednia się nie zrealizowała. Kapłani w dalszym ciągu wieszczyli schyłek świata, ludzie w to wierzyli, nic się nie działo i krzyczeli z radości się w noc sylwestrową. Usadowiło się to naprawdę głęboko w świadomości ludzkiej, że do dziś dzień Sylwester kojarzy się z radością. Dziwne natomiast jest to, że już mało kto wierzy w proroctwa, których wciąż nie brakuje.

A może jednak w nasza podświadomość zakodowała sobie, by się bać a następnie radować. Niczym innym nie umiem wytłumaczyć tak dużego powodzenia Sylwestra. jakkolwiek, jakby tak racjonalnie zastanowić się, to Sylwester nie przynosi niczego wesołego ani dobrego. Po Sylwestrze jesteśmy o rok starsi, boli nas łeb, nasz portfel jest jakby delikatnie szczuplejszy.

Z czego tu się weselić? Jak to mają być powody do wesołości to ja mam to gdzieś. Jedyne, co mnie raduje, to fakt, że Sylwester jest już po świętach. Więc sylwestrując jestem przeświadczony, że święta, których nie lubię najbardziej ze wszystkiego już za mną i do następnych mam aż cały rok. Inną interesującą publikacją o Sylwesterze możesz przeczytać tu.