Zakupoholiczka emocjonalna, kolekcjonerka czy łowczyni okazji – trzy rodzaje shopoholizmu

Polska Ekstraklasa – która drużyna do końca sezonu zostanie liderem?
Grudzień 20, 2018

Kochamy zakupy, ale niektóre z nas popadają z tego powodu w zakupoholizm. Który niejedno ma imię, bo jedne zakupoholiczki polują głównie na wyprzedaże, a inne uwielbiają zbierać tylko buty. Z czego to wynika i jak sobie radzić z poszczególnym rodzajem zakupoholizmu?

Zakupoholiczka emocjonalna – robi zakupy na poprawę humoru

Dlaczego kupuje? Aby rozładować emocje. To najpowszechniejszy rodzaj shopoholizmu. Dzięki kupowaniu poprawiamy swoje samopoczucie, obniżamy stres. Powodem pójścia na zakupy może być skrytykowanie przez szefa, złe spojrzenie ze strony koleżanek czy jakikolwiek inny problem. Wychodzicie po takim wycieńczającym dniu z pracy i udajecie się na zakupy, wracając wieczorem z wypchanymi torbami. I jesteście szczęśliwe. Ale tylko na chwilę. Bo znowu jesteście na siebie złe, że wydałyście więcej niż zaplanowałyście. Patrzycie na swoje zakupy i myślicie, że większość ciuchów nawet Wam się nie podoba.

Po czym rozpoznać zakupoholiczkę emocjonalną? Po tym, że zakup danej rzeczy wywołuje u niej szybsze bicie serca. Jeśli jesteście takim rodzajem shopoholiczki, to w czasie kupowania zaczynacie się nadmiernie pocić. Wasze myśli krążą stale wokół sklepów, zakupów, kart, pieniędzy.

Jak sobie radzić? Przede wszystkim nie chodźcie na zakupy pod wpływem emocji. Szczególnie negatywnych. Zakupy poprawiają humor tylko doraźnie. Gdy ochłoniecie, dojdziecie do wniosku, że połowa rzeczy nie jest Wam potrzebna, części w ogóle nie rozpakujecie. Do sklepu chodźcie zawsze z planem – wypiszcie w notesie, co konkretnie jest Wam potrzebne. A zamiast zakupów na poprawę humoru zafundujecie sobie relaksującą kąpiel czy film lub lekturę ciekawej książki.

Kolekcjonerka – kupuje jeden rodzaj produktu

Dlaczego kupuje? Zdaniem psychoanalityków powody zbierania czegoś mogą mieć źródło w dzieciństwie – niedostatecznie kochane dziecko kolekcjonuje coś, aby odzyskać utracony spokój. Ewolucjoniści szukają odpowiedzi w prehistorii – ich zdaniem kupujemy po to, aby pokazać partnerom, że potrafimy gromadzić rzeczy niczym pierwotne kobiety zbierające zioła i owoce w lesie i konserwujące je oraz robiące zapasy na zimę. Kolekcja może być też nośnikiem dobrego samopoczucia, bo patrząc na ulubione buty czujemy się radośnie. Dla wielu zakupoholiczek największą przyjemnością jest jednak samo poszukiwanie nowych modeli. W gromadzonych przedmiotach odnajdujemy też poczucie bezpieczeństwa.

Po czym rozpoznać kolekcjonerkę? W szafie ma tyle rodzajów butów, że przyprawia to o zawrót głowy. Często są to modele bardzo do siebie podobne. Ale dla kolekcjonerki każdy model czymś się różni. Większość podobnych do siebie ubrań nawet nie założyła i wiele z nich ma metkę. Co ciekawe, inne produkty niż buty i ciuchy czy określony, wybrany rodzaj produktu kupujecie bez większych emocji. Nawet jesteście uważane za osoby oszczędne. Możecie na przykład zbierać kubki i mieć ich setki i nigdy dość.

Wbrew pozorom, kolekcjonerstwo może być bardzo destruktywne i usypiające czujność. Powoduje bowiem iluzję kontrolowania wydatków.

Jak sobie radzić? Wyznaczcie sobie miesięczny limit. Na przykład wyznaczcie sobie granicę 100 zł na zakup czegoś do kolekcji. Jeśli macie przyjaciółkę, podzielcie się z nią swoim postanowieniem, aby Was zdopingowała.

Uwaga! Taki rodzaj kupowania może przerodzić się w syllogomanię, czyli patologiczne zbieractwo polegające na tym, że osoba chora ma już tyle rzeczy, że ich ilość zaczyna jej przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu. Nie umie jednak ich wyrzucić, gdyż uważa, że w przyszłości mogą jej się one przydać. Patologiczne zbieractwo prowadzi do dezorganizacji życia społecznego i zawodowego, a przede wszystkim do ograniczenia przestrzeni życiowej chorego. W takiej sytuacji jedynym wyjściem jest terapia. Dobrym pomysłem jest skorzystanie z pomocy specjalistów ośrodka https://terapiakobiet.pl specjalizującego się w uzależnieniach kobiet i zapewniającego kompleksowy i wielotorowy program leczenia.

Łowczyni okazji – kupuje na promocjach

Dlaczego kupuje? Bo myśli, że obłowi się w modne ubrania i inne zakupy za małe pieniądze. Co ciekawe, to właśnie Polki najbardziej kochają wyprzedaże, a wynikać to może z tego, że jeszcze pamiętamy czasy, kiedy w sklepach brakowało produktów i trzeba była czasami kupować na zapas, kiedy trafiła się okazja, że do sklepu coś „rzucili”.

Po czym rozpoznać łowczynię okazji? Najczęściej robi zakupy w internecie. Całymi dniami śledzi promocje, od których w sieci aż się roi. Są przecież specjalne strony ze zniżkami i zakupami grupowymi. Łowczyni okazji poluje, poluje, poluje… Lubi całą tę otoczkę związaną z okazjami, z ich niecodziennością. Aż grzech nie skorzystać – myśli sobie. Łowczyni okazji nie potrafi też bez podniecenia przejść obok hostess w supermarkecie zachęcających w uroczych alejkach do skorzystania z różnych smaków serów lub wędlin. Zazwyczaj daje się namówić do zakupu kilku sztuk każdego ze smaków, zwłaszcza że z tej okazji dostanie zniżkę 10%. Dopiero w domu okazuje się, że termin ważności mija za kilka dni. Czy zdąży zjeść wszystko to, co kupiła?

Jak sobie radzić? Zawsze zwracajcie uwagę na termin przydatności do spożycia. Pamiętajcie o tym, że okazje nigdy nie są bezinteresowne, a sprzedawca nie jest Świętym Mikołajem. On charakteryzuje się przede wszystkim tym, że chce zarobić, chce zarobić właśnie na Was. Bądźcie zatem krytyczne wobec promocji. Dobrze jest też zabierać na zakupy przyjaciółkę, która charakteryzuje się tym, że myśli racjonalnie i chłodno kalkuluje, a wręcz bywa sknerą. Taka znajoma skutecznie ostudzi Wasze promocyjne apetyty.

Komentarze są wyłączone.