Analiza snów

Laweta przy pomocy drogowej
Wrzesień 11, 2014
Tuning zewnętrzny samochodu.
Październik 9, 2014

Z pewnością niejednokrotnie głowiłeś/aś się skąd się biorą sny i jakie jest ich znaczenie. Generalnie, wśród ogółu króluje mniemanie, że za pomocą rozmaitych zbiorów symboli ujawniają one przeważnie naszą najbliższą przyszłość.Doskonale obrazuje to fakt, że coraz więcej ludzi korzysta z tzw. ksiąg snów, aby zinterpretować swoje marzenia senne. Oznaczałoby to, że nasze „przeznaczenie” jest wyznacznikiem treści naszych snów.

Całkowicie z tymi zabobonami nie zgadzają się naukowcy zajmujący się badaniem snów (np. neurolodzy), którzy uważają, iż marzenia senne powstają na skutek przeżytych sytuacji i emocji w czasie czuwania, więc mogą pokazywać cząstkę nas – to o czym marzymy, czego pragniemy, czego się boimy/obawiamy itp.Zapewne zadajesz sobie pytanie czy to oznacza, że naszych snów nie należy wcale interpretować. Osobiście jestem zdania, że jednak warto to czynić. Jak dobrze wiadomo, podczas snu zostaje zniesiona świadomość i ważną rolę odgrywa wówczas nasza podświadomość. Co prawda większość z naszych marzeń sennych jest nader nielogiczna i niespójna, ale zdarzają się raz na pewien czas takie sny, które zawierają jakiś bezpośredni do nas przekaz płynący właśnie z podświadomości (przeważnie takie marzenia senne wywołują u nas mieszane uczucia) i właśnie je warto analizować. Najlepszym sposobem na interpretację swojego marzenia sennego jest po prostu rozłożenie go na czynniki pierwsze, zważywszy przede wszystkim na naszą obecną sytuację w życiu. Oznacza to, że każdy z nas powinien sam interpretować swoje sny (nie korzystajcie z senników!). Przecież żadni astrolodzy, wróżbici, ezoterycy nie znają nas na tyle, by w pełni zanalizować nam jakiś sen. Dla każdego z nas bowiem jakiś symbol pojawiający się we śnie może znaczyć zupełnie co innego. Osoby zajmujące się zawodowo interpretacją snów mogą nam najwyżej powiedzieć na co zwrócić uwagę i ewentualnie tylko pomóc w analizie jakiegoś snu.

Komentarze są wyłączone.